czwartek, 15 październik 2020 18:46

Czy kot i dziecko to udana para?

Kot i dziecko Kot i dziecko

Dziecko i kot pod jednym dachem? Wielu nie mieści się to w głowie i gdy w rodzinie pojawia się niemowlę, zwierzę zostaje oddane w tzw. „dobre ręce”. Czasem nawet wcześniej – kiedy właścicielka mruczka zachodzi w ciążę. Nie dość, że to okrutne, to na dodatek zupełnie niepotrzebne działanie.

 

Niestety, często, gdy zapada decyzja o dziecku, mieszkający z rodziną kot zostaje wykwaterowany do innego domu albo oddany do schroniska. Wszystkiemu winne są tzw. „dobre rady” i rozmaite przesądy, których wcale niemało. I straszenie chorobami. Zupełnie niesłusznie.

Przede wszystkim straszy się ciężarną toksoplazmozą, mogącą faktycznie uszkodzić płód, ale w dzisiejszych czasach dość skutecznie leczoną. Nie ma się co oszukiwać, może być jednak groźna dla nienarodzonego dziecka. Prawda jest też taka: żeby się nią zarazić od kota, trzeba byłoby nie sprzątać jego kuwety przez kilka dni, a gdy się to wreszcie zrobi, nie umyć potem rąk. No i zwierzę musiałoby być nosicielem. Już szybciej dojdzie do zakażenia, gdy przyszła matka spożyje nieumyte owoce lub warzywa czy zje skażone surowe mięso. Ale dla ostrożności, do wymiany kociego żwirku warto oddelegować innego domownika lub robić to w rękawiczkach.

Życzliwi donoszą też, że koty roznoszą rozmaite choroby odzwierzęce i pasożyty. No cóż – tu wiele zależy od właściciela. Zadbane, regularnie odrobaczane, leczone i szczepione zwierzę jest całkiem bezpieczne dla człowieka.

Kolejne przestrogi są już bardziej z gatunku „gusła i porzekadła” i graniczą wręcz z absurdem. A jednak przyszli rodzice nierzadko dają się nastraszyć. Trudno jednak uwierzyć, że kot może zabić śpiące dziecko, bo rzuci się na nie i przegryzie poruszającą się podczas snu grdykę. Albo że udusi noworodka lub, że fruwająca wszędzie kocia sierść zatka drogi oddechowe niemowlaka.

O tym, że zwierzak urzędujący przy maleńkim dziecku natychmiast wywoła alergię, warto też zapomnieć. Jego obecność może wręcz przed nią chronić. Chociaż faktycznie – bywają dzieci uczulone na sierść.

Kot i niemowlę

Zanim do domu zawita noworodek, należy pomyśleć też o komforcie kota. Rozpieszczane dotychczas zwierzę, siłą rzeczy, będzie mieć mniej uwagi właścicielki. Warto więc je do tego wcześniej przyzwyczaić i zacząć poświęcać mu nieco mniej czasu. Co nie znaczy, że gdy pojawi się dziecko, puchaty pupil ma tej uwagi zostać całkiem pozbawiony. Kot, wbrew pozorom, jest stworzeniem towarzyskim i potrzebuje obecności człowieka. Trzeba więc znaleźć codziennie odpowiedni moment na wspólną zabawę albo scedować ten przyjemny obowiązek na małżonka czy najstarsze z dzieci. Warto też kota przyzwyczajać do nowych dźwięków, z którymi się zetknie, wcześniej puszczając mu nagrany płacz malutkiego dziecka. Gdy się ono urodzi, nie zaszkodzi przynieść ze szpitala kocyk czy jakąś część garderoby maluszka, żeby zwierzak oswoił się z zapachem, jaki pojawi się w domu wraz z zawitaniem do niego nowego członka rodziny. Jeśli nie ma się obaw, że konto bankowe nadmiernie ucierpi, warto zainwestować w rozmaite zabezpieczenia czy bramki rozdzielające zwierzę i dziecko w momentach, gdy tylko uznamy, że bezpieczniej będzie, jeśli nie będą się ze sobą stykać, a także pozwalające zabezpieczyć kocie jedzenie i kuwetę przed zapędami malucha.

Czy pozwolić się kotu kłaść w łóżeczku dziecka, czy nie – to zależy z kolei już tylko od decyzji rodziców. Jednak, gdy już niemowlę w nim zagości, warto rzucać od czasu do czasu okiem, czy mruczek nie kładzie się na maluszku. Kot może bowiem okazać się tak bardzo opiekuńczy wobec noworodka, że zechce go ogrzewać swoim ciałem. Ale może też, zestresowany płaczem dziecka, uciekać w spokojne miejsce, które koniecznie trzeba mu zapewnić. Często jednak kładzie się blisko, a swoim mruczeniem i ciepłem skutecznie uspokaja maluszka.

Kot i małe dziecko

Gdy nasz niemowlak zacznie swobodnie poruszać się albo gdy weźmiemy kocura do domu, w którym jest już kilkuletnie dziecko, warto małego człowieczka od początku uczyć właściwych zachowań i empatii w stosunku do puchatego pupila. Chociaż koty potrafią być niezwykle cierpliwe wobec najmłodszych członków rodziny, to jednak nie wszystkie. Na dodatek, najcierpliwsze nawet zwierzę może zacząć się bronić – ugryźć czy drapać, kiedy zostanie wyjątkowo boleśnie pociągnięte za ogon, przyduszone lub gdy malutki palec trafi je w oko. Delikatny nadzór i hamowanie zbyt gwałtownego okazywania czułości przez dziecko, to na ogół wystarczająca gwarancja bezpieczeństwa i dwunożnego, i czworonożnego uczestnika zabawy.

Dobrze traktowany kot może stać się wspaniałym towarzyszem malucha – powiernikiem jego sekretów, pocieszycielem w smutku, ale i po prostu fajnym kumplem, do którego można się przytulić, gdy doskwiera nuda i samotność. Dostarcza przy tym rozrywki polując na zabawki, skacząc, chowając się do pojemników na klocki i wdrapując na meble. Jednak, będąc indywidualistą, uczy tolerancji i cierpliwości, bo nie zawsze i nie na każde zawołanie przybiegnie, aby się pobawić.

Dziecko posiadające kotka otrzymuje też znakomitą lekcję odpowiedzialności i delikatności. Pod warunkiem jednak, że pozwolimy mu samodzielnie dbać o ulubione zwierzątko. Na tyle, na ile będzie potrafiło to robić. Może zmieniać wodę w misce, wsypywać karmę czy wyczesać miękkie futerko.

Lekarstwo na całe zło?

Niestety, kot nie jest „medykamentem” na wszystko. Jednak jego towarzystwo prawdopodobnie uodparnia dziecko na choroby. Zauważono, że maluchy wychowywane z domowym pupilem rzadziej chorują – i to nawet o 10 proc. Jedno z badań wykazało, że skład bakterii jelitowych jest bogatszy i bardziej zróżnicowany u niemowląt, które miały kontakt ze zwierzętami zarówno w łonie matki, jak i po urodzeniu. Dlatego coraz częściej dyskutuje się o hipotezie, że zwierzęta mogą wzmocnić układ immunologiczny niemowląt. Powszechnie bowiem wiadomo, że bakterie jelitowe odgrywają ważną rolę w przyszłym zdrowiu.[1] Wiadomo też, że dzieci, które bardzo wcześnie mają kontakt z kotami, rzadziej są alergikami i są mniej narażone na wystąpienie objawów astmy.

Kot wpływa także korzystnie na zdrowie psychiczne oraz samopoczucie malucha, pomagając mu zmniejszyć niepokój i stres. Głaskanie i przytulanie zwierzaka pozwala szybciej uspokoić się i zrelaksować. Podobnie – jak przyjemne dla ucha – mruczenie. Co ciekawe, dźwięk wydawany przez kota ma większe znaczenie – drgania akustyczne o konkretnej częstotliwości pomagają obniżyć wysokie ciśnienie krwi i korzystnie wpływają na układ nerwowy. Powodują nawet, że złamane kończyny zrastają się szybciej, niż normalnie. Prawdopodobnie wspomagają poprawę gęstości kości i przyspieszają regenerację urazów mięśni, więzadeł i ścięgien, a także stawów i ran[2]. Na posiadaniu zwierzaka skorzystają więc nie tylko dzieci, ale i dorośli, którzy mniej mogą się obawiać o choroby układu krążenia.

Kiedy więc kobieta zajdzie w ciążę, warto spokojnie podejść do informacji o rzekomej szkodliwości kotów. I nie podejmować pochopnej decyzji o pozbyciu się ukochanego pupila. A jeśli już posiada się dziecko, które prosi o zwierzątko, zastanowić się czy to właśnie pręgowany mruczek nie będzie tym najlepszym dla niego towarzyszem.

Dr Janusz Grobicki

[1] https://www.nhs.uk/news/medication/growing-up-with-a-pet-may-boost-a-babys-bacterial-health/ 

[2] https://izumitherapy.com/purrfect-counselors-cats-can-heal-broken-bones-broken-hearts/

Czytany 109 razy

Media

artykuły sponsorowane copywriting

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.