Redakcja: Skąd w ogóle pomysł na założenie agencji na Ukrainie? To chyba nie jest najprostszy rynek.
Olga: Szczerze? Trochę przez przypadek. Pracowałam wcześniej jako stylistka, miałam kontakty z fotografami, projektantami, i w pewnym momencie zobaczyłam, że dziewczyny z naprawdę dużym potencjałem nie wiedzą, gdzie się zgłosić. Albo trafiają na kogoś nierzetelnego, albo w ogóle rezygnują. Pomyślałam — no dobra, ktoś musi to poukładać. I tak to się zaczęło. Nasza agencja modelek działa już kilka lat, ale powiem wam, że każdy rok to coś nowego.
Red.: Co teraz wyróżnia ukraińską agencja modelek na tle europejskiej konkurencji?
Olga: Kilka rzeczy. Po pierwsze — dostęp do naprawdę różnorodnych typów urody. Ukraina to kraj, gdzie mamy dziewczyny o bardzo różnej urodzie — i to marki bardzo cenią, szczególnie przy kampaniach skierowanych do szerokiej publiczności. Po drugie, modelki tutaj są z reguły bardzo zdyscyplinowane i... głodne sukcesu. To brzmi może trochę banalnie, ale naprawdę widać różnicę w zaangażowaniu. No i ceny — przy podobnej jakości pracy budżety są często niższe niż na rynkach zachodnich. Dla marek to argument nie do przecenienia.
Red.: A co z wojną? Jak agencja funkcjonuje w tej sytuacji?
Olga: To pytanie, które dostaję często. I nie ma tu jednej prostej odpowiedzi. Część dziewczyn wyjechała — część wróciła, część pracuje zdalnie, realizuje zlecenia za granicą. My dostosowujemy się na bieżąco. Część sesji robimy online, casting też często odbywa się przez wideo. Branża się nie zatrzymała, tylko... przeprojektowała. Trochę jak wszystko w tym kraju teraz.
Red.: Co poradziłabyś dziewczynie, która myśli o karierze modelki, ale nie wie od czego zacząć?
Olga: Najpierw — sprawdź, z kim masz do czynienia. Poważna agencja nigdy nie pobiera opłat z góry za "rejestrację" czy "portfolio obowiązkowe". To pierwszy sygnał ostrzegawczy. Potem — zrób uczciwe zdjęcia testowe, naturalne, bez filtrów. Chcemy zobaczyć ciebie, nie wersję z Instagrama. I nie bój się być wysoka, niska, niekonwencjonalna — rynek bardzo się zmienił. Marki szukają autentyczności, nie jednego szablonu.
Red.: A co z markami — jak współpraca wygląda od ich strony?
Olga: Marki najczęściej przychodzą z konkretnym briefem — mają wizję, czas, budżet. My dobieramy modelki, pomagamy z produkcją, czasem rekomendujemy fotografa. To taka rola pośrednika, który jednak naprawdę rozumie obie strony. I wiesz co — to właśnie lubię w tej robocie. Że efekt końcowy to zawsze coś, co powstało z kilku głów razem.
Więcej o agencji i aktualnych możliwościach współpracy można znaleźć na stronie Prestige Model Agency.